piątek, 2 marca 2018

Podróże dla młodych: Coming out na temat zorganizowanych wyjazdów młodzieżowych - RODZICU przeczytaj!

"Twoja mama to była wyluzowana" - usłyszałam ostatnio od koleżanki, z którą rozmawiałyśmy o naszych podróżach za młodu (Basiu pozdrawiam;). Tak naprawdę moja mama puszczając mnie na wyjazdy nie wiedziała jak one wyglądają (w wielu przypadkach dowiaduje się o moich przygodach dopiero z tego bloga. :D).  I dzięki temu udało mi się przeżyć to, co przeżyłam.
Pamiętam jak dzisiaj moment, kiedy mając paręnaście lat zakomunikowałam mamie, że za oszczędzone przez lata pieniążki chcę wyjechać na kurs językowy do Anglii: "to wyjazd grupowy, tam będą opiekunowie, trzeba szkolić język, buduję swoją przyszłość" i wiele innych, podobnych do tych argumentów. Po namowach w końcu się udało! Wsiadłam w autobus - oczywiście z opiekunem- i ruszyłam w pierwszą podróż życia. Ale kochani rodzice, którzy mnie czytacie - to nie tak wyglądają zorganizowane wyjazdy dla młodych!

Kursy językowe! Świetna sprawa! Ale jak takie wyjazdy wyglądają naprawdę?
Pierwszy mój samodzielny wyjazd to kurs językowy w Oxfordzie. Sam kurs językowy rzeczywiście odbywał się w Oxfordzie, wiele osób było tam też zakwaterowanych. ALE! Nie wszyscy. I tak np. ja zostałam zakwaterowana w małej mieścince 45 min od Oxfordu. Część z Was pewnie powie "i w czym problem?". Dotarcie miejskim autobusem z jednej miejscowości do drugiej może rzeczywiście nie jest mocno skomplikowane, ale pamiętajmy, że byłam nastolatką, uczącą się dopiero obcego języka. Obraz zmienia się jeszcze bardziej jeśli zajęcia integracyjne kończą się o 22:00, a Ty musisz dotrzeć do domu. Nocą. Sama. Rzeczywiście robi się ciężej. Opiekunowie mają niby wszystko pod kontrolą, ale tak naprawdę dzieciaki czy młodzież są skazani tylko na siebie.
I tak: na zajęcia dojeżdżaliśmy sami, do domu wracaliśmy sami, czas wolny, o ile nie było zajęć zorganizowanych, spędzaliśmy sami. Dla nas to raj, ale pytanie czy moja mama, by się zgodziła wiedząc jak to wygląda?

Moje pierwsze dni nie były łatwe. Cały czas się gubiłam, albo wysiadłam z autobusu w złym momencie, albo myliłam drogę (od przystanku trzeba było jeszcze dojść). Ale dzięki temu przeżyłam też kilka przygód - jechałam pierwszy raz autostopem (i to nocą), przeżyłam swoje pierwsze oświadczyny (o tym możecie przeczytać tutaj), ale także... nauczyłam się bardzo wielu rzeczy.

Mapa, bilet, jeszcze jedna mapa. Wszystko musi być pod ręką, kiedy podróżuje się samemu.
I teraz zdziwię Was pewnie stwierdzeniem, że prawdopodobnie mając dziecko wysłałabym je na taki sam obóz (prawdopodobnie, bo jeszcze nie mam, a sytuacja wszystko zmienia;) ).
Po pierwsze utrwaliłam sobie wszystkie lekcje, o których od dzieciństwa mówili mi rodzice. Gubiąc się w nocy wiedziałam, że nie mogę spacerować po ulicach sama, tylko zaczepić przypadkowo spotkaną kobietę i poprosić o podwózkę samochodem do domu. Szybko zapoznałam się też z innymi osobami z mojego mieszkania (obcokrajowcami! ile to się można nauczyć o innych kulturach!) - dzięki temu umawialiśmy się w Oxfordzie na wspólne powroty, było bezpieczniej, a ja nawiązałam wiele znajomości i podszkoliłam język. Nauczyłam się też radzić sobie z mapą (mimo, iż wcześniej była to moja słaba strona), a także z różnymi sytuacjami, które mnie spotykały. 


Nawiązane przyjaźnie potrafią pokonać odległość i czas

Wspólnie było zdecydowanie łatwiej poruszać się po obcym kraju.
Jasne, takie wyjazdy są niebezpieczne, ale warto sobie odpowiedzieć na pytanie, czy puszczając dzieciaki na kolonie nie narażamy ich na większe niebezpieczeństwo. Sama byłam wiele lat opiekunem i od dzieciaków nasłuchałam się naprawdę ciekawych lub mniej ciekawych historii. Zanim przybyły na nasze kolonie naprawdę działo się wszystko.


Przeżyłam, nic mnie złego nie spotkało i teraz to ja jestem przewodnikiem na wycieczkach bez względu na to, czy jest to Sydney, Nowy Jork czy Chiny. Umiem sobie poradzić niemal w każdej sytuacji i miejscu, ale tego czego nauczyłam się podczas podróży wykorzystuję także w codziennym życiu. 

Decyzja należy do Was, ale ja swoje dziecko zamierzam wypychać na wyjazdy za granicę :)


Jeżeli wpis okazał się przydatny, albo po prostu Ci się spodobał, nie wahaj się i zostaw like'a na FB/followuj na Insta/ skomentuj poniżej. Twoja reakcja na to co robię bardzo mnie ucieszy :) Dziękuję!

https://www.facebook.com/Korpopirania-blog-499040603590564/https://www.instagram.com/korpopirania_blog/

Share:

0 komentarze:

Prześlij komentarz