niedziela, 10 grudnia 2017

Na co trzeba uważać jadąc do jungli - wycieczka do Daintree Rainforest

Jedną z największych niespodzianek w Australii była dla mnie wyprawa do lasów deszczowych Daintree Rainorest. Piękno rzeczywiście ukrywa się tam, gdzie najmniej się go spodziewamy;) Początkowo myślałam, że ta wycieczka oznacza tylko chodzenie pomiędzy drzewami i unikanie robactwa. Nuuuuda. A jednak nie! Ale zaczynając od początku! Wyprawa do Daintree Forest to nie tylko wyprawa do lasu (i to nie byle jakiego), ale dzień wypełniony całym mnóstwem atrakcji. A wszystko to dzięki Jungletours i właścicielce biura - mieszkance jungli, kobiecie pełnej pasji i miłości do natury.

Dzień zaczynamy bardzo wcześnie. Wsiadamy do autobusu, gdzie od progu wita nas uśmiechnięta pani przewodnik, która jest zarazem właścicielką biura. Już od pierwszych kilometrów czekały na nas niesamowite widoki Scenic Coastal Drive oraz bardzo ciekawe informacje dostarczane przez panią przewodnik. Pierwszy postój to Wildlife Habitat - taki trochę ośrodek pomocy dla zwierząt i roślin.
Oprócz kolorowych papug i przepięknych roślin, mogliśmy tu zobaczyć koale! Widzieliśmy je już wcześniej w ich naturalnym środowisku, jednak ponieważ koale schodzą na ziemię bardzo rzadko, a bez opiekunów i tak pewnie nie odważylibyśmy się ich wziąć na ręce, nie mieliśmy możliwości ich przytulić. Okazja nadarzyła się właśnie tutaj :D Wiele osób po moim przyjeździe pytało jak to jest przytulić koalkę? Boleśnie :P Oprócz puszystego futerka ma ona dosyć ostre pazury, które wbija w ciało  jak tylko położysz jej ręce pod pupką. 




Kolejnym miejscem na mapie naszej wycieczki była Plaża Cape Tribulation, czyli miejsce, gdzie Wielka Rafa Koralowa styka się z junglą Daintree. Plaża jest przepiękna! Pierwsza myśl jaka przychodzi do głowy to... wskoczyć do wody. Niestety nic z tego:( Cape Tribulation to plaża na północy Australii, a jak wiadomo północne wody są zamieszkane przez... krokodyle. Już przy wejściu na plażę widzimy poniższy znak:


O ile my posłusznie zostaliśmy na plaży, nie wszyscy przestrzegali zakazu. Z przerażeniem obserwowaliśmy rodzinkę z małymi dziećmi beztrosko bawiącą się w wodzie. Szybko z Kamkiem pobiegliśmy do naszej przewodniczki, która natychmiast ostrzegła ich przed niebezpieczeństwem. Mimo ostrzeżeń,  że w zeszłym tygodniu krokodyl porwał starszą kobietę, nie usłuchali oni ostrzeżenia argumentując, że "są z Australii i wiedzą, gdzie mogą się kąpać". No cóż... jak to skwitowała nasze przewodniczka "krokodyle na pewno wiedzą, kto jest z Australii, a kto nie i będą uważać kogo zjedzą".
Piękna, słoneczna plaża i... zakaz wchodzenia do wody

Plaża to bramy do jungli


Po krótkim odpoczynku na plaży udaliśmy się w głąb jungli. Trochę się zdziwiliśmy widząc specjalnie przygotowany szlak - zbaczanie z niego było niedozwolone. Nic dziwnego - pająki i żmije tylko czekały na swoje ofiary :D.
Daintree Rainforest to jedne z najstarszych (jeśli nie najstarszy) lasów deszczowych. Ludność mieszkająca w pobliżu chroni każdą część tego miejsca. Nie mają prądu, mieszkają w prostych domach. Obca jest im znana nam cywilizacja. Dlaczego? Argumentują to tym, że zgoda na nowoczesność oznaczałaby więcej ludzi osiedlających się w tym regionie i niszczących naturę. Niewiele osób chce mieszkać w takich warunkach jak oni. Naprawdę trzeba kochać jungle jeśli ktoś godzi się na takie warunki. Dzięki temu jungla jest i prawdopodobnie pozostanie taka piękna.
Las deszczowy oraz Rafę Koralową koniecznie musimy zobaczyć też z punktu widokowego Alexandra Lookout. To stąd roztacza się cudowny widok na cały Park Narodowy Daintree.





Alexandra Lookout
Ostatnią atrakcją wycieczki był rejs po rzecze Daintree, gdzie mieliśmy możliwość zobaczenia krokodyli na wolności. Mimo, iż początkowo krokodyle były niechętne do spotkania z nami i ukrywały się w wodzie,  to jednak po paru minutach udało się je zobaczyć.

Daintree River



Mimo, iż wycieczka do najtańszych nie należała (150$), to zdecydowanie było warto! Mogę śmiało powiedzieć, że ta z pozoru nudna wycieczka zdecydowanie przebiła nawet Rafę Koralową. Dlaczego? O tym już niebawem :)

Jeżeli wpis okazał się przydatny, albo po prostu Ci się spodobał, nie wahaj się i zostaw like'a na FB/followuj na Insta/ skomentuj poniżej. Twoja reakcja na to co robię bardzo mnie ucieszy :) Dziękuję!

https://www.facebook.com/Korpopirania-blog-499040603590564/https://www.instagram.com/korpopirania_blog/

Share:

0 komentarze:

Prześlij komentarz