poniedziałek, 28 listopada 2016

To go or not to go? Śladami Szekspira - wcale nie nudna wyprawa do Stratford-upon-Avon

Szekspir - chyba słyszał o nim każdy... "Romeo i Julia", "Makbet", "Hamlet" i tego typu klimaty. Dla niektórych ulubione lektury, dla innych nigdy nie otwarte książki. Bez względu od podejścia i stanu wiedzy...;) warto odwiedzając Anglię, wybrać się do tak klimatycznej miejscowości jaką jest Stratford-upon-Avon, miejsce ściśle związane z Szekspirem.


Stradford- upon - Avon to urocze miasteczko, słynne właśnie za sprawą Szekspira - tu bowiem urodził się, wychowywał i zmarł pisarz. Myślicie - nuda. Nic bardziej mylnego! Miasteczko jest atrakcją zarówno dla dorosłych, zainteresowanych literaturą oraz tych trochę mniej, młodzieży, ale również dla dzieci! Sama będąc tam po raz pierwszy, kiedy byłam w swoich latach licealnych, byłam zachwycona, a miasto wcale nie kojarzyło mi się z lekturami!

Stratford-upon-Avon to przede wszystkim klimatyczne uliczki, którymi przechadzał się twórca, z charakterystycznymi białymi domkami z czarnymi balami. Zwiedzać je można na różne sposoby: piechotą (zdecydowanie polecam), otwartym autobusem, rowerem. Punktami obowiązkowymi są miejsca związane z życiem Szekspira - dom w którym się urodził (Shakespeare Birthplace), New Place - dom w którym spędził ostatnie lata swojego życia, Royal Shakespeare Theatre - teatr w którym odgrywane są sztuki Szekspira, a także kościół Świętej Trójcy - gdzie został ochrzczony i pochowany Mistrz. Miasteczko pełne jest kwiatów, drzew, zieleni wprost idealne na spacery! Można znaleźć tu również fontannę, która zamiast wodą tryska... pianą! .

Źródło zdjęcia: www.shakespeare-country.co.uk

Dom, w którym urodził się Szekspir

Atrakcje dla dzieci
Obowiązkowym punktem zarówno dla dzieci jak i dla dorosłych czujących się dziećmi jest Nutcracker Christmas Shop. Ten niesamowity sklep świąteczny oferuje różnorodne gwiazdki, bombki, choinki, ale i pamiątki w klimacie świątecznym. W środku naprawdę jest magicznie - grają świąteczne piosenki, witają Cię elfy, są również tablice, które odliczają dni, a raczej noce (bo to nocą przychodzi Mikołaj) do Gwiazdki. Nie martw się jeśli odwiedzasz to miejsce latem! Sklep jest otwarty cały rok, więc jeśli  latem tęsknisz do Gwiazdki, jest to idealny sklep dla Ciebie! 



Jak dotrzeć?
Mimo iż Stratford- upon- Avon oddalony jest o ponad 160 km od Londynu, to dojazd tam nie powinien nikomu sprawić problemu, nawet tym, którzy nie wypożyczają samochodu. Dotrzeć tam można pociągiem ze stacji Marylebone. Podróż trwa dwie godzinki, a pociąg odjeżdża tak naprawdę co pół godziny. Bilety możecie zarezerwować już od 5 funtów na stronie chilternrailways.co.uk. Warto zatem poświęcić jeden dzień, będąc w Londynie, wstać rano, udać się do Stratford-upon-Avon i jeszcze tego samego dnia wrócić!

Naprawdę ciekawe miejsce, nie tylko dla uczniów ;)


Jeżeli wpis okazał się przydatny, albo po prostu Ci się spodobał, nie wahaj się i zostaw like'a na FB/followuj na Insta/ skomentuj poniżej. Twoja reakcja na to co robię bardzo mnie ucieszy :) Dziękuję!

https://www.facebook.com/Korpopirania-blog-499040603590564/https://www.instagram.com/korpopirania_blog/

Share:

niedziela, 20 listopada 2016

Seksualność Boga, Jezus a Lucyfer i inne kontrowersje, czyli co robiłam u Mormonów

San Diego.. można by o nim pisać wiele i wiele osób uważa, że o nawet lepiej odwiedzić San Diego niż Los Angeles. Szczególnie Old Town San Diego. I właśnie tam można znaleźć hitoryczne miejsce Mormonów. Natknęliśmy się na nie przez przypadek, a wizytę wspominamy do dziś. Ale najpierw trochę o samych Mormonach.

Mormoni - kontrowersyjny odłam chrześcijaństwa?
Mormoni uznają siebie za odłam chrześcijaństwa (chociaż ich kontrowersyjne nauki bardzo od niego odbiegają). Wierzenia Mormonów opierają się na naukach, objawieniach i pismach Smith'a. Mormoni uważają, że Jezus, którego postrzegają jako brata Lucyfera, po zmartwychwstaniu pojawił się w Ameryce. Czarny kolor uznają za karę za grzechy, a jedną z ważniejszych ról w ich wierzeniach odgrywa seksualność. Według Mormonów nasze dusze są pochodną zbliżeń seksualnych między Bogiem Ojcem, a jego boską żoną. Dzięki temu dosłownemu pokrewieństwu z Bogiem, każdy człowiek po śmierci może się nim stać. Jest zatem Bóg Ojciec, ale oprócz niego wielu bogów. Mormonów charakteryzowało również wielożeństwo, które mimo zakazu prawnego jest podobno nadal uznawane.  Sam założyciel Mormonów - Smith miał 33 żony. Jest to więc naprawdę bardzo ciekawa religia lub jak niektórzy ich określają - sekta.

To co JA robiłam u Mormonów?
Na siedzibę Mormonów, a raczej ich historyczne sanktuarium trafiłam zwiedzając stare  San Diego. Każdy kto mnie zna, wie o moim zafascynowaniu obcymi kulturami i religiami. Nie mogłam zatem nie odwiedzić tego miejsca. O Mormonach trochę uczyłam się na studiach, trochę czytałam, nie mogłam więc przegapić poznania prawdy o nich z pierwszej ręki.  



Mormons Battalion Historic Site, bo tak nazywa się miejsce, to centrum historyczne i religijne.  Miejsce to upamiętnia losy Mormonów, którzy w 1846 roku, podczas wojny z Meksykiem, zostali tu wysłani, żeby wzmacniać granice i wspierać miejscową ludność. Nawet Ci, którzy nie są zwolennikami wierzeń Mormonów powinni tutaj zajrzeć. Nie obawiajcie się, że mogą Was zachęcać do zmiany religii i przelania jakiejkolwiek gotówki. Miejsce kładzie nacisk na aspekt historyczny, a cała wycieczka trwa 45 minut i jest zupełnie bezpłatna. Sposób omawiania historii żołnierzy mormońskich, przybliżanej przez misjonarzy w typowych historycznych strojach,  jest przedstawiony w taki sposób, że ani dorośli, ani dzieci nie będą się nudzić. Podczas wycieczki zobaczymy jak żyli na tych terenach Mormoni, nauczymy się wydobywać złoto, prać:P,  a na koniec otrzymamy pamiątkowe zdjęcie utrzymane w klimacie dawnych czasów.


Mormoni w San Diego wsławili się swoją lojalnością i oddaniem dla Ameryki, Przemierzyli ponad 2000 mil, żeby wzmocnić rejony Kalifornii, wspierali miejscową ludność, budowali fortyfikacje.
Zdecydowanie polecam takie miejsca - nie warto kierować się uprzedzeniami do innych religii, czy się ich bać. Warto wstąpić na chwilę i dowiedzieć się o kimś z pierwszej ręki, nawet jeżeli nie podzielamy ich wierzeń. A Mormonów spotkałam również ostatnio na warszawskiej Woli i ucięłam sobie miłą pogawędkę o Mormons Battalion Historic Site :)


Jeżeli wpis okazał się przydatny, albo po prostu Ci się spodobał, nie wahaj się i zostaw like'a na FB/followuj na Insta/ skomentuj poniżej. Twoja reakcja na to co robię bardzo mnie ucieszy :) Dziękuję!

https://www.facebook.com/Korpopirania-blog-499040603590564/https://www.instagram.com/korpopirania_blog/

Share:

niedziela, 13 listopada 2016

Weekend za granicą za mniej niż 200 PLN - WILNO!

Jeżeli miałabym wybrać miasto, które najbardziej mnie zaskoczyło, bez wątpienia byłoby to Wilno. Zupełnie nie spodziewałam się, że może mnie tak zauroczyć swoją architekturą, jedzeniem, pięknymi cerkwiami. Tak naprawdę wszystkim. I co najlepsze można je odwiedzić grupą, we dwoje lub zupełnie samodzielnie (jest bardzo bezpiecznie więc nawet amatorzy podróży będą się tam czuli dobrze). Co więcej, koszt takiej weekendowej wyprawy nie musi przekroczyć 200 PLN. Weekend idealny!


Dlaczego Litwa jest tak blisko Polski?
Nie chodzi oczywiście jedynie o położenie geograficzne, ale przede wszystkim o wspólną historię. Nasze pokrewieństwo zaczęło się już w XIV wieku, po Unii Polsko - Litewskiej w Krewie. Przez setki lat byliśmy ze sobą połączeni, a wielu Polaków mieszkało i do tej pory mieszka na litewskich ziemiach. W Wilnie studiował też nasz największy wieszcz Adam Mickiewicz. Dlaczego by więc nie jechać tam i nie poobcować z historią? :)


Czym zachwyca Wilno?
Jadąc tam myślałam, że jest to szare smutne miasto, w którym nie ma co robić. Każdy kojarzy to miasto z Ostrą Bramą - oczywiście zarówno dla wierzących, jak i niewierzących jest to perła, must- see, które trzeba zobaczyć. Jednak Wilno oferuje dużo, dużo więcej niż tylko to. Jest tu mnóstwo zabytków i śladów historii oraz ścieżek spacerowych dla miłośników spacerów. Można odwiedzić Katedrę Wileńską, wdrapać się na Basztę Giedymina lub górę Łysą (Trzykrzyską). W wolnym czasie można iść na zakupy. Wstyd się przyznać, ale przed przyjazdem do Wilna myślałam, że jest to miasto zacofane. Ku mojemu zdziwieniu znajduje się tu dużo galerii handlowych i sklepów. Dla każdego coś dobrego. 
Ja zachwyciłam się licznymi cerkwiami i ich wnętrzami, którym niestety z poszanowania dla tamtejszej religii, nie robiłam zdjęć.

Wilno to idealne miejsce na weekendowy spacer po klimatycznych uliczkach
Porządek i zadbane ulice to cecha charakterystyczna miasta



Baszta Giedymina
Góra Łysa, z której roztacza się piękny widok na miasto

Dla mięsnych smakoszy
Będąc w Wilnie nie możemy nie wstąpić na tradycyjne litewskie jedzenie. Jedzenie litewskie to przede wszystkim Cepeliny! To nic innego jak wielkie pyzy nadziewane mięsem lub serem. Ja trafiłam do knajpki, gdzie były te tradycyjne - mięsne. Mimo iż nie przepadam za mięsem, musiałam ich spróbować. Niestety trafiły mi się wyjątkowo nadziane! Ah te moje szczęście... ;)



 Jak zorganizować tani wypad do Wilna?
Najtańszym sposobem na dotarcie do Wilna jest autobus Lux Express. Bilety kosztują około stówki w dwie strony. Czasami zdarzają się prawdziwe perełki tzn. w jedną stronę można znaleźć bilet za 11 PLN. Autobus odjeżdża z warszawskiego Dworca Centralnego i za 11 godzin ląduje na dworcu w Wilnie. Najlepiej wybrać zatem kurs wieczorny, bo jak wiadomo nocą podróż mija szybciej. Nadal długo? Nie martwcie się! Na pokładzie znajdziecie ekraniki wbudowane w siedzenia, na których w razie bezsennej nocy możemy oglądać kinowe hity (lub mniej znane filmy). Noclegi w Wilnie można znaleźć za 30-40 zł w hostelu booking.com.



Jeżeli wpis okazał się przydatny, albo po prostu Ci się spodobał, nie wahaj się i zostaw like'a na FB/followuj na Insta/ skomentuj poniżej. Twoja reakcja na to co robię bardzo mnie ucieszy :) Dziękuję!

https://www.facebook.com/Korpopirania-blog-499040603590564/https://www.instagram.com/korpopirania_blog/

Share: