poniedziałek, 31 października 2016

Zmarli w innych kulturach - więcej, niż Halloween


Zbliżające się dni Wszystkich Świętych sprawiły, że zaczęłam poszukiwać informacji o czczeniu zmarłych w innych krajach i kulturach. Zdałam sobie sprawę, że oprócz jednego słowa HALLOWEEN, którego mania ogarnęła cały świat, nie wiem nic. A przecież na pewno inne kultury mają wiele pięknych tradycji, o których warto wiedzieć. Zaczęłam szukać, czytać i przede wszystkim rozmawiać z moimi znajomymi z zagranicy, żeby jak najwięcej się dowiedzieć. Oto co udało mi się uzbierać z tych moich poszukiwań.

  
AMERYKA
Nie będę tu pisać o Halloween, bo to temat maglowany wielokrotnie w mediach czy na lekcjach angielskiego. Jedni lubią potwory i związaną z tym zabawę, inni nie, i nie mnie to oceniać. Mnie bardziej zainteresowało czy Amerykanie w ogóle mają takie dni podczas, których odwiedzają groby swoich zmarłych. Otóż mają, ale te są związane raczej z osobistymi świętami zmarłej osoby: urodzinami, śmiercią czy innymi dniami dla niej ważnymi. Nie zapalają jednak zniczy (jest to zabronione ze względu na procedury anty-pożarowe obowiązujące w Stanach). Czasami kładą kwiaty, ale i to rzadko... Najczęściej przed wbitym w ziemię kamieniem znajduje się sama trawa, ponieważ w ten sposób łatwo przejechać kosiarką i dbać o cmentarz. Amerykanie natomiast często rozmawiają z osobami zmarłymi w trudnych momentach swojego życia, tak, jakby nadal żyły i były blisko nich.

Groby odwiedzane są podczas ważnych dla zmarłego uroczystości

Niektórzy Amerykanie świętują Halloween już w lipcu czy sierpniu
JAPONIA
Chociaż w Japonii nie byłam, to mam kilku japońskich znajomych. Ich sposób świętowania wydaje się bardzo ciekawy. Japonia jest często kojarzona z lampionami więc i podczas oddawania hołdu zmarłym nie mogło ich zabraknąć. Co ciekawe, święto zmarłych (Obon) traktowane jest niekiedy na równi z Nowym Rokiem, a więc jest ono dla nich bardzo ważne. Japończycy wierzą, że duchy ich bliskich powracają na przełomie lipca i sierpnia (w zależności od regionu). Żeby łatwiej było im odnaleźć drogę do domu Japończycy zapalają przed domami pochodnie, zostawiają dary, żeby duchy mogły się posilić, czy podobnie jak u nas, porządkują groby. Pod koniec obchodów puszczają lampiony na wodę po to, by uroczyście odprowadzić przodków.



MAROKO/KRAJE MUZUŁMAŃSKIE
Co jest najważniejsze dla Muzułmanina? Wszyscy wiedzą z lekcji historii, że Mekka. Po śmierci nagrobki są ustawione właśnie w stronę Mekki, również zmarli chowani są do niej twarzą. Pogrzeb musi być zorganizowany jak najszybciej się da - najczęściej w ciągu doby ze względu na gorący klimat. Procesy pochówku są bardzo ważne w krajach muzułmańskich. Zaraz po śmierci ciała są obmywane olejkami przez najbliższą osobę, oczywiście tej samej płci. Podczas pochówku recytowany jest Koran. Żałobę po zmarłym nosi tylko...(nie zdziwię Was pewnie, ale tylko kobieta - żona). Przez 4 miesiące chodzi ubrana cała na biało. Nie ma tu tradycji ozdabiania grobów kwiatami czy zniczami. Muzułmanie nie dbają zbytnio o ciało chowane w grobie. Jednak Polacy mieszkający w Maroko obchodzą Wszystkich Świętych i razem z polskimi księżmi udają się na cmentarze tych, co zmarli w tamtych stronach.

Cmentarz w Maroko davidstanleytravel


Jeżeli wpis okazał się przydatny, albo po prostu Ci się spodobał, nie wahaj się i zostaw like'a na FB/followuj na Insta/ skomentuj poniżej. Twoja reakcja na to co robię bardzo mnie ucieszy :) Dziękuję!

https://www.facebook.com/Korpopirania-blog-499040603590564/https://www.instagram.com/korpopirania_blog/

Share:

środa, 19 października 2016

Jakie przykre niespodzianki czekają Was w Tajlandii


Lazurowa woda, piękne słońce - z tym zazwyczaj kojarzą się nam wymarzone wakacje w ciepłych krajach. 
ALE... weźmy pod uwagę np taką Tajlandię. Czeka tam na Ciebie wiele pułapek! Wiele osób myśli, że szczury i karaluszki to najgorszy problem w tamtych stronach. To Was zaskoczę! Największych wrogów spotkacie tam, gdzie się nie spodziewacie. Zapraszam na wpis z lekkim przymrożeniem oka ;)

1) Uwaga na przyjaciół na plaży!

Siedzicie sobie na kocyku, gracie w siatkóweczkę, a co tam, idziecie nawet do wody! A pod Waszymi nogami cały czas... kraby! I inne chodzące w dziwny sposób stworzenia.. Im bliżej wieczoru tym jeszcze gorzej! Im później i ciemniej na zewnątrz tym  kraby są większe. Miejcie oczy szeroko otwarte! Najlepiej trzymać się od nich z daleka i w ogóle nie wchodzić na piasek.

 

2) Uwaga na przyjaciół w wodzie!

Przebrnęliście przez piachy pełne krabów i już myślicie, że zrelaksujecie się w błękitnej wodzie. A tu z relaksu nici... w wodzie pełno ryb, które w dużych ilościach mogą być przerażające, a nawet zawadiacko gryźć Cię po nogach. Nie chcą się odczepić? Trudno, popływacie razem ;)



3) KUPA radości ze słoniami

Jedziesz do Tajlandii. Myślisz, że fajnie się podjąć opieki nad słoniem - dasz mu jeść, umyjesz i już czujesz, że dzięki Tobie świat jest lepszy. Wszystko pięknie wygląda na zdjęciach, jednak rzeczywistość jest trochę inna. Kąpanie słoni jest cudowną sprawą, jednak mało kto wie, że myjemy słonie w... ich własnych kupkach. Stawek, w którym urzędują słonie jest cały w  odchodach. Dodatkowo podczas mycia często jednemu czy drugiemu coś  się wymsknie;). Przydają się buty do pływania, żeby przynajmniej nie zadeptywać tego co na dnie :)



4) Przyjacielscy Tajowie

Nie wiesz gdzie iść? Miejscowi Ci pomogą! :) Zapytaj pierwszego napotkanego Taja wskaże Ci kierunek w lewo, zapytaj jego kolegi pokaże Ci w prawo. I jak tu się zorientować gdzie iść? I tylko się uśmiechają... żebyś się nabrał, że każdy z nich ma rację:)


Te wszystkie rzeczy mogą dla niektórych być niemiłą niespodzianką, ale tak naprawdę właśnie takie momenty budują super wspomnienia i nadają sens podróżowaniu. Mam nadzieję, że ten wpis nie zraził Was do odwiedzenia Tajlandii, bo raczej miał na celu trochę Was rozbawić. 
Tajlandia tak naprawdę to cudowny kraj! :) Zdecydowanie polecam!



Jeżeli wpis okazał się przydatny, albo po prostu Ci się spodobał, nie wahaj się i zostaw like'a na FB/followuj na Insta/ skomentuj poniżej. Twoja reakcja na to co robię bardzo mnie ucieszy :) Dziękuję!

https://www.facebook.com/Korpopirania-blog-499040603590564/https://www.instagram.com/korpopirania_blog/

Share:

środa, 12 października 2016

Londyn - miasto tradycji, które nie stoi w miejscu. Nowoczesno -staromodne kontrasty

Londyn to miasto, którego się nie zapomina i zdecydowanie nie przechodzi się obok niego obojętnie. Jedni go nienawidzą, bo przeszkadza im wielokulturowość, gwar, tłok i wieczny pośpiech. Inni są w nim zakochani i podobnie jak ja lubią do niego wracać. Moja obietnica o nie odwiedzaniu dwukrotnie tego samego miejsca jest tu zdecydowanie złamana, bo policzyłam ile razy byłam w Londynie i wychodzi... 8 razy. Za każdym razem kiedy tu wracam widzę, że jest jeszcze sporo rzeczy, które można zobaczyć, stare odkryć na nowo lub poznać te które dopiero co powstały. Bo Londyn to miasto kontrastów - nieustannie się zmienia pozostając mocno zakorzenione w tradycji i brytyjskiej kulturze.

Zmiany w Londynie przede wszystkim widać na przykładzie City, czyli biznesowej części miasta. Tutaj tradycyjne budynki mixują się z nowo-powstałymi (i ciągle powstającymi) wieżowcami. Nikomu to jednak nie przeszkadza. Mi nawet to się podoba. Na przełomie kilkunastu lat krajobraz zmienił się nie do poznania, stare budynki nie są niszczone, ale odrestaurowywane jeśli istnieje taka potrzeba.

Stare i nowe. Cudowny kontrast

City coraz mocniej się rozbudowuje
Południowa strona Tamizy również mocno się unowocześnia
Od zawsze znakiem Londynu były budki telefoniczne. Ale czy w dobie telefonów komórkowych budki są nadal konieczne? Anglicy znaleźli sposób na ich wykorzystanie. Stare budki telefoniczne zostały przerobione na bankomaty albo ... punkty Wi-Fi. Powiecie - ale po co? O ile bankomaty są potrzebne to Wi- Fi jest wszędzie. I tu błąd - niestety w Londku nie jest tak łatwe do złapania. Nawet w takich miejscach jak hostele, McDonald's czy KFC możesz mieć problem z dostępem do Wi-Fi. Musisz najpierw się zalogować podając swój mail i numer telefonu. Na telefon powinno przyjść hasło, które musisz wpisać, by się połączyć. Do mnie niestety ani razu nie doszło :( Wi-Fi nie ma również w wielu restauracjach lub kawiarniach. Nic dziwnego, że Londyn znalazł się dopiero na 17 miejscu w rankingu miast udostępniających Internet for free (badanie portal BuzzCity). Z drugiej strony, może dzięki temu budki postoją jeszcze trochę na ulicach Londynu, bo o ile nie "zwandalizowane" są one jego dekoracją :)

Budka-bankomat

Zwandalizowana budka-WI-FI

O internecie mówiąc... kiedy ostatnim razem widzieliście kawiarenkę internetową w Polsce? Ja dawno. No właśnie, a w Anglii są one na każdym kroku, co potwierdza tylko moje wcześniejsze wywody na temat Wi-Fi i szukania rozwiązań jego braku.


A komu chciałoby się wychodzić na miasto, spędzać pół dnia w pralni i czekać, aż pranko się wypierze? Na pewno nie pracownikom Mordoru, korpopiraniom i innym pochłoniętym pracą i lepszymi rozrywkami normalnym ludziom. A w Anglii można by właśnie pralnie i pranie uznać za rozrywkę...  XXI w...! Są wszędzie.


A na koniec powrót do nowoczesności i rozwoju. Londyn na pewno szybko rozwija się jeżeli chodzi o sygnalizację świetlną. Na ulicach pojawiają się coraz nowsze pomysły na oznakowania drogowe...



Już nie mogę doczekać się kolejnej wyprawy do Londynu i niespodzianek jakie mnie wtedy czekają! :)
Piątka!

Jeżeli wpis okazał się przydatny, albo po prostu Ci się spodobał, nie wahaj się i zostaw like'a na FB/followuj na Insta/ skomentuj poniżej. Twoja reakcja na to co robię bardzo mnie ucieszy :) Dziękuję!

https://www.facebook.com/Korpopirania-blog-499040603590564/https://www.instagram.com/korpopirania_blog/

Share: