wtorek, 27 września 2016

Ekspresem do Azji - czy wolno nam krytykować Renulkę i spółkę

Każdy czasami ma głupie sny. Mi nie wiadomo dlaczego śniła się dzisiaj Lady Rozenek i Majdan. Skłoniło mnie to do napisania postu na temat programu, w którym obecnie występują, który wiąże się poniekąd z podróżami oraz który jest krytykowany przez wiele środowisk. Czy jesteśmy prawdziwi krytykując udział celebrytów w programie? Czy sami nie zdecydowalibyśmy się na udział w programie?
jastrzabpost.pl
Oczywiście wizerunek osób w programie jest mocno przerysowany, problemy japonkowe śmieszą, a teksty i zachowanie "gwiazd" mocno irytują. To wszystko dla oglądalności. Jednak czy argument: bogaci okradają biednych  z pieniędzy ma swoje uzasadnienie? Według mnie nie. 
Azja to biedny region- jasne. Ale ludzie, którzy proponują podwózkę, jedzenie, nocleg robią to świadomie - widzą kamery, być może sami otrzymują za to gotówkę. Świadomie tak samo jak ludzie udzielający pomocy nam samym podczas naszych podróży. Podróżujemy autostopem, korzystamy z gościnności, targujemy się nie patrząc, czy przez zbicie ceny nie pozbawiamy chleba sprzedających.

Czym różnimy się od uczestników programu "Azja Express", którzy podobnie jak inni podróżnicy przemierzają świat za darmo, korzystając z gościnności miejscowych i wykonując dziwne zadania, żeby przejść do następnego etapu. Jasne, dostają za to pieniądze, ale czy Ty, jeżeli zaproponowano by Ci wyjazd do Azji i jeszcze za to zapłacono nie skorzystałbyś z okazji?


 No właśnie patrząc po moich podróżach "po taniości" wiem, że zrobię bardzo dużo, by jak to się mówi "wyjść na swoim", a przynajmniej nie wydać za dużo. I tak w Maroko już pierwszego dnia chciał mnie za żonę pewien Arab, bo powiedział, że z tak targującą się kobietą w życiu nie zginie, w szwedzkim metrze natomiast uciekałam przed policją, która goniła mnie za nielegalne przeskoczenie bramek w celu zaoszczędzenia pieniędzy. Takich przykładów mogłabym pewnie napisać wiele.

Sama nie jestem podróżnikiem idealnym i mam nadzieję, że ludzie, którzy napotykają mnie na swojej drodze mi to wybaczą ;) A jak ktoś mnie zapyta czy jako osoba kochająca podróże i inne kultury wzięłabym udział w takim programie - tak wzięłabym i możecie mnie za to krytykować;)

Piątka!


Jeżeli wpis okazał się przydatny, albo po prostu Ci się spodobał, nie wahaj się i zostaw like'a na FB/followuj na Insta/ skomentuj poniżej. Twoja reakcja na to co robię bardzo mnie ucieszy :) Dziękuję!

https://www.facebook.com/Korpopirania-blog-499040603590564/https://www.instagram.com/korpopirania_blog/

Share:

wtorek, 20 września 2016

Whisky bez lodu i mroczno-magiczne zaułki Szkocji - Edynburg

Co jest stolicą Szkocji? Wielu z Was zapewne powie, że Glasgow. Glasgow jest największym miastem w Szkocji, stolicą jest jednak Edynburg (dla tych co nie wiedzieli małe pocieszenie The Guardian też się pomylił - przeczytacie o tym o tu). Do Edynburga można się dostać z Polski już za 100 -130 PLN. Także bierzcie wolny piątek i lećcie na przedłużony weekend. A dlaczego warto się wybrać przeczytacie poniżej.



Zamki, whisky i szkocka krata.
Edynburg różni się tym od Londynu, że jego zabytki nie są powszechnie znane. Nie ma tu Big Bena, Tower Bridge i innych popularnych turystycznych atrakcji. Może dzięki temu Edynburg jest właśnie taki niesamowity i tajemniczy. 
Zwiedzanie zaczynam od Starówki - Edinburgh Old Town. Jest to najstarsza część miasta - super klimatyczna część ze Szkotami w spódnicach, grajkami na dudach, whisky i innych typowych dla Szkocji skojarzeniach. Stara część miasta łączy w sobie wszystkie ważne zabytki średniowiecznego Edynburga - Zamek, Katedrę St Giles, Pałac Holyrood. Po zobaczeniu sztandarowych atrakcji, warto powałęsać się po uliczkach i poczuć klimat bardzo mocno zakorzenionej kultury i tradycji szkockiej.



Chcąc określić architekturę Edynburga można by użyć słowo masywna. No właśnie masywne - to ważne  słowo szczególnie jeżeli chodzi o edynburski zamek.. Tutejszy zamek jest bowiem jednym z najpotężniejszych i najstarszych zamków Szkocji. Jego początki datuje się na kilka wieków przed naszą erą. Umieszczony jest na bardzo stromej skale wulkanicznej i mimo, że w środku nie byłam, bo zniechęciły mnie opinie na blogach i wysoka cena, to mimo to sam zamek wywarł na mnie duże wrażenie. Byliście w środku? Jeśli tak zostawcie opinie w komentarzach! :)






Hop na górkę
Edynburg otoczony jest malowniczymi pagórkami. Jeżeli preferujecie niezbyt męczący 15 minutowy spacerek w granicach miasta to polecam Calton Hill wpisane zresztą na listę UNESCO. Wejdziemy na nie od Princess Street, a widok który roztacza się ze wzgórza jest naprawdę niesamowity, szczególnie o zachodzie słońca.  Na wzgórzu dominującą budowlą jest National Monument of Scotland, która jest pomnikiem upamiętniającym żołnierzy poległych w wojnach napoleońskich.



 

Dla bardziej wymagających i chętnych na dłuższe wędrówki czekają nieco oddalone (choć i tak położone bardzo blisko centrum miasta) wzgórza Edynburga. Najwyższym szczytem  (250 m) jest Arthur's Seat. Da się zauważyć różnicę między naszymi Tatrami a pagórkami Edynburga, ale nie warto lekceważyć ich uroku. Wędrówka, którą odbyłam była jedną z najbardziej udanych w życiu, a to za sprawą widoków na miasto, zieleni i nieskażonej turystami przyrody.Uwaga wieje! Dosłownie pierwszy raz w życiu nie mogłam utrzymać się na nogach, taki silny wiał wiatr.




Na  wieczorny wypoczynek warto się wybrać na  tradycyjne whisky.
Pamiętajcie w Szkocji Whisky pijemy bez lodu i koli!
Samo Whisky! :)



Jeżeli wpis okazał się przydatny, albo po prostu Ci się spodobał, nie wahaj się i zostaw like'a na FB/followuj na Insta/ skomentuj poniżej. Twoja reakcja na to co robię bardzo mnie ucieszy :) Dziękuję!

https://www.facebook.com/Korpopirania-blog-499040603590564/https://www.instagram.com/korpopirania_blog/

Share: