wtorek, 12 lipca 2016

Miasta, w których nie będziecie bezpieczni, a i tak tam pojedziecie

Każdy ma swoje miejsce, którego się boi, nie ważne ile ma się lat. Dla jednych jest to pobliski park, dla innych ciemne miejsce pod łóżkiem. Takich miejsc staramy się unikać. Również podczas podróży. Wertujemy Internety czy aby na pewno nasz hotel jest w bezpiecznym miejscu, czy nic nam nie grozi. Chcąc nie chcąc ciężko jest wyeliminować wszystkie niebezpieczne miejsca albo zdarzenia podczas naszej podróży. Ja jestem osobą, która jest chora, gdy wakacje są zbyt nudne. I myślę, że to właśnie przyciąga niezwykłe sytuacje, które mi się zdarzają. Stąd też dzisiaj dosyć nietypowy ranking: miejsca, które są zarówno niebezpieczne jak i niezwykłe w jednym. Czy je odwiedzicie? Ja polecam, ale decyzja należy do Was.

1) DETROIT


Strzały w środku dnia, bijatyki, gwałty, strach wyjść z domu... któż z nas nie oglądał amerykańskich filmów, w których pełno przemocy. Ja strzałów nie słyszałam, gwałtów nie widziałam, ale bez wątpienia Detroit jest miastem numer jeden na mojej liście. Czarne miasto, bo  80% populacji Detroit to Afroamerykanie, ma nieziemski klimat rodem z amerykańskich filmów. Ze studzienek bucha dym, wokół pełno "czerwonoceglatych" opuszczonych budynków i fabryk, a na rogach podejrzanych rzezimieszków.  Nie bez kozery otrzymało pozycję nr 1 wśród metropolii z największym wskaźnikiem przestępczości, w szczególności morderstw. Całe szczęście, obecnie czas oczekiwania na policję zmalał z 58 do kilkunastu minut (uf! :) )
Nie wiem więc co mnie tknęło, żeby tam się wybrać. Chyba nie do końca byłam świadoma, gdzie jadę:P Mimo to, nie żałuję. Ciekawostką jest też fakt, że w XIX w to nie tylko czarni mieli tu najniższy status społeczny, ale i.. Polacy, którzy podczas zaborów uciekli z Polski. Miasto w 2013 roku musiało ogłosić bankructwo i teraz powoli się odbudowuje. Zmiany ograniczają się głównie do centrum, także jeśli macie odwagę to załapiecie się jeszcze na tzw "klimacik".

Zachęcam, do przeczytania, dosyć starego, bo z 2013 roku, ale ciekawego artykułu właśnie o polskiej stronie Detroit: Tak upadło "Motor City". A budowali je Polacy.


W Detroit pełno jest pustostanów

Jedni się boją, a ja uwielbiam klimat Detroit

Już w 2012 roku ulice świeciły pustkami, nawet w tych lepszych dzielnicach Detroit

Siedziba General Motors w Detroit jest jednym z nielicznych zadbanych budynków
2) FEZ

Jeśli wyobrażacie sobie, że Maroko to kraj z tysiąca i jednej nocy, to szybko zderzycie się z rozczarowującą rzeczywistością jeśli zaczniecie zwiedzanie Maroka od Fezu. My zatrzymując się w starej medynie (Google pokazał nam lokalizację blisko miasta, tylko, że tym miastem była właśnie dosyć niebezpieczna medyna) do domu wracaliśmy już o godzinie 18, kiedy zaczynało zachodzić słońce, a na ulicach robiło się ciemno, a zaczynaliśmy nasz dzień niezbyt rano, żeby wszyscy powychodzili do pracy:P A tak poważnie mówiąc: kultura marokańska jest diametralnie różna od naszej. Kobieta nawet w dzień czuje się z każdej strony osaczona i obserwowana. Za dnia dziwni ludzie podchodzą do Ciebie i nie wiadomo czego chcą. Nawet jeśli nie zamierzałeś wziąć lokalnego "przewodnika" to i tak jesteś zmuszony to zrobić, bo co chwilę ktoś Cię nagabuje. My prawie zostaliśmy napadnięci. Po wyjściu z Garbiarni drogę zagrodziły nam olbrzymie typki, które zarządzały pieniędzy. Oczywiście daliśmy im drobniaki, twierdząc, że to jedyne pieniądze, które mamy. Puścili nas. Po powrocie przeczytałam w internecie, że nie tylko my się na nich natknęliśmy, ale każdy kto stamtąd wychodzi. Nocą jest jeszcze bardziej niebezpiecznie - my nie wychodziliśmy z domu po 20, bo w miejscu, w którym mieszkaliśmy chowały się podejrzane typy. Mówię tu o starej części miasta. Do nowej rzadko zaglądaliśmy, bo i nie ma po co. Jednak, żeby nie skończyć, aż tak bardzo pesymistycznym akcentem powiem, że do Fezu warto jechać i powałęsać się po tych wąskich uliczkach. Nawet jeżeli wiąże się to ze spotykaniem w zakamarkach podejrzanych osobników. 

Kolorowe uliczki Fezu mogą kryć zagrożenie

Nie powinniśmy się zagłębiać w miejsca "tylko dla lokalsów". Nam się to zdarzyło.
3) ANGLIA

Ciekawe, czy mówiąc o niebezpiecznych miejscach na świecie przyszłaby Wam do głowy kolejna destynacja: pełna Polaków, savoir vivru i zdawać by się mogło przyjaznych ludzi lubiących tak zwane small talki. A chodzi oczywiście o Anglię. Spacerując nocą po Londynie zdawać by się mogło, że Anglia to bardzo przyjazne turystom miejsce. Sytuacja zmienia się kiedy wyjedziemy z  Londynu i zaczniemy odwiedzać mniejsze miejscowości, oddalone od turystycznych atrakcji. Tam nocą zamiera życie. Najczęściej można spotkać jakiś wesołych balangowiczów w samochodach lub pod sklepami, którzy gwiżdżąc i nagabując sprawiają, że Tobie wcale nie jest wesoło. I tu muszę się podzielić swoją własną przygodą. Chciałam wrócić do domu z zajęć z Oxfordu i stanęłam na przystanku czekając na autobus. Ulice puste, nikogo w pobliżu, a na zegarku wybiła północ. Nagle podchodzi do mnie jakiś ciemnoskóry starszy ode mnie mężczyzna. Zaczyna rozmowę i mimo mojej wyraźnej niechęci nie daje mi spokoju. Nagle rzuca się przede mną na kolana, łapie za ręce i się oświadcza. Wszystko fajnie, nawet trochę śmieszne, gdyby nie fakt, że po mojej odmowie i urwaniu rozmowy wsiada ze mną do autobusu. Siadam grzecznie przy kierowcy, a tamten obok mnie. Jedziemy tak całą drogę (a że mieszkałam na jakimś zadupiu, wśród pól, mój przystanek był prawie na samym końcu trasy autobusu). Wychodzę, a co mój towarzysz robi? Wychodzi za mną! Tak w te pola i pustkowie! W głowie już milion myśli, gdzie uciekać, jak się ratować. Całe szczęście mój niechciany towarzysz podał mi rękę, pożegnał i udał się w drugą stronę. Zawsze powtarzam, że mam w podróży dużo szczęścia. Niestety jak bardzo kocham Anglię i zawsze będę do niej wracać, to naprawdę nocą nie jest najprzyjaźniej tam spacerować.

Cóż mi zostaje na koniec napisać? Że życzę Wam bezpiecznych podróży, nie ważne jak ekscytujące wakacje chcecie mieć.

Uważajcie na siebie!
Share:

2 komentarze:

  1. Jeszcze dorzuciłabym do tej listy Paryż... zdecydowanie! Niebezpiecznie, a i tak regularnie tam jeżdżę i przechadzam się nawet po "trudnych" dzielnicach. Lubię ten klimat.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja w Paryżu byłam bardzo dawno temu. Muszę się tam koniecznie wybrać ponownie, bo nie wiele pamiętam :) Nie boję się ;)

    OdpowiedzUsuń