czwartek, 19 maja 2016

Dwie godziny w Lublinie - wyjazd na spontanie

Bywają takie dni kiedy, chce Ci się rzucić wszystko i jechać w zupełnie obce miejsce. Mnie takie myśli naszły w ostatnią sobotę, dokładnie o 15:00. "Pojechałabym do Lublina. Jedziemy?". Całe szczęście, że mam wyrozumiałego, a może i równie szalonego jak ja chłopaka :D. Już po chwili siedzimy w samochodzie do Lublina oddalonego od nas o 220 km. W samym Lublinie nie mamy za dużo czasu - około dwóch godzin, rano trzeba do pracy. Nie zrażamy się jednak, tylko ruszamy na podbój, niestety deszczowego, Lublina.


Lublin to największe miasto po prawej stronie Wisły, a miano miasta królewskiego już od pierwszych Piastów zapewniły mu rozwój i dobrobyt. Skoro o królach mowa... pierwszym punktem, który zwiedzamy jest Zamek w Lublinie. Trwa właśnie Noc Muzeów i dzięki temu, mimo późnej pory, udaje się nam wejść na tak zwany Donżon, czyli basztę należącą do kompleksu zamkowego. Z wieży roztacza się cudowny widok na miasto, a w podziemiach można oddać cześć dawnym więźniom okupacji hitlerowskiej.

Wejście do Zamku Lubelskiego

Donżon

Widok na miasto z wieży

Widok na miasto z wieży

Tablice upamiętniające więźniów okupacji hitlerowskiej w podziemiach baszty
Chcieliśmy zwiedzić jeszcze pozostałą część Zamku, jednak Noc Muzeów i olbrzymie tłumy odwiodły nas od tego zamiaru. Trudno... następnym razem. 
Wychodzimy z Zamku, przechodzimy przez Bramę Grodzką i podążamy ulicą o tej samej nazwie. Docieramy na Rynek. W końcu! Uwielbiam Starówki, małe ryneczki i stare kamienice! Także i tym razem jest to główny punkt naszej krótkiej wycieczki. Lubelskie Stare Miasto nie rozczarowuje.  Mimo deszczu i późnej pory w tym miejscu panuje niesamowity klimat. Może dzięki wąskim uliczkom i klimatycznym knajpkom, a może dzięki muzyce, która przenika to miejsce docierając z koncertów na podzamczu. Nie chce się opuszczać tego miejsca.  Jest tu naprawdę fajnie, ale cóż trzeba ruszać dalej.


Przechodzimy przez Bramę Krakowską  i już jesteśmy na Krakowskim Przedmieściu. Starówka... Krakowskie Przedmieście? Brzmi znajomo! Niby tak jak w Warszawie, ale jednak inaczej. Ciszej, spokojniej, lepiej. Ale podobnie jak w Warszawie, Krakowskie Przedmieście to ulica bardzo zadbana, zdawać by się mogło, pełniąca funkcję wizytówki Lublina.

Brama Krakowska

Krakowskie Przedmieście
Jest jeszcze na tej ulicy coś co koniecznie muszę Wam polecić! Lodziarnia Bosko! 
Dawno nie byłam w tak BOSKIM miejscu! Lody Produkcji własnej nie są już niespodzianką na polskich ulicach, ale lody produkcji własnej o tak niesamowitym smaku, o tak ogromnym rozmiarze i tak niskiej cenie dostaniecie tylko w Bosko! Zdecydowanie przeganiają niejedną warszawską lodziarnię, również te pozostałe podane w rankingu fpiec. Szczególnie polecam loda w waflu duńskim - porcja jest tak przeogromna, że trudno je samemu zjeść... a smak.. mmmm warto samemu spróbować.


Żródło: fpiec.pl/post/2015/07/31/najlepszelodywpolscetop10

Niestety pora zrobiła się dość późna i musieliśmy wracać. W Lublinie byliśmy równe dwie godziny i czujemy niedosyt. Zdecydowanie polecam to miasto na weekend -  oprócz opisanych wyżej miejsc jest jeszcze sporo do zobaczenia. Ja na pewno wrócę :) Czy opłacało się przejechać tyle kilometrów dla dwóch godzin? Zdecydowanie! I Wam polecam spontany - są najlepsze!

Piątka!



Jeżeli wpis okazał się przydatny, albo po prostu Ci się spodobał, nie wahaj się i zostaw like'a na FB/followuj na Insta/ skomentuj poniżej. Twoja reakcja na to co robię bardzo mnie ucieszy :) Dziękuję!

https://www.facebook.com/Korpopirania-blog-499040603590564/https://www.instagram.com/korpopirania_blog/

Share:

0 komentarze:

Prześlij komentarz