sobota, 23 kwietnia 2016

Tajskie Las Vegas i Amsterdam w jednym - za co kochamy Patong


'Phuket - tam musimy się udać' - myśleliśmy przed podróżą do Tajlandii. Miejsce to kojarzyło nam się z błękitną wodą i pięknymi plażami. Bookujemy bilety wewnętrzne i już cieszymy się na samą myśl o cudownym plażowaniu. Na naszą 'przystań' obieramy Patong. Decyzja zapadła. Czytamy jeden blog, drugi,  trzeci. I już wiemy,  że rajskie plaże i krystaliczna woda na Phuket to mit, a Patong to tak zwana 'mordownia'. A więc już po cudownych wakacjach...


Docieramy jednak na miejsce. Robimy rundkę wokół miasta,  pięknego deptaka i plaży, i wiemy,  że podjelismy dobrą decyzję. Co prawda zaplecze miasta - część dla lokalsów jest trochę zaniedbana jednak plaże pozytywnie nas zaskoczyły. Miały być zapchane i brudne, a są piękne - długie, czysciutkie i jedynie z garstką turystów wylegujących się na słońcu.  Jest też cicho. Także wszystko pozytywnie! :) Może dlatego, że nie jesteśmy w sezonie,  w końcu juz kwiecień i za chwilę pora deszczowa.  Może dlatego, że nasz hotel oddalony jest kilka km od najbardziej ruchliwej ulicy, czyli Bangla Road.  W sumie jest to już bez znaczenia,  bo jesteśmy zadowoleni z wypoczynku. Nie warto więc od razu skreślać Patong jako miejsca docelowego na Phuket.

Deptak w Patong
Patong Beach nocą
Dopiero nocą lokalsi budzą się do życia
A teraz o samym Patong i o tym jak tutaj funkcjonować.  Życie w Patong jest trochę trudniejsze i droższe niż w Bangkoku.  W końcu to nadmorski kurort a la nasz Sopot i trzeba znaleźć sposób,  by zacnie wypocząć, a za dużo nie wydać :)

Już po wyjsciu czeka na turystów cała rzesza taxówkarzy. Tutaj rządzi taxówkarska mafia.  Wejdziesz do taxówki, najprawdopodobniej wyjdziesz z paroma stówkami mniej. Jak zatem dotrzec do Patong? Najlepszym jest podróż prywatnym busikiem za 150bht. Stoi on po lewej stronie po wyjściu z lotniska, w strefie dla palących.  Po Patong da radę poruszać się już na pieszo, bo nie ma zbyt dużych odległości lub złapać tuk tuka/taksowkę.
No właśnie jeżeli o tuk tukach mowa: tutaj można spotkać takie specjalne imprezowe tuk tuki, które i widać i słychać z daleka.  Nie wiem ile kosztuje przejazd-nie skusiliśmy się,  ale podejrzewam, że jeżdzaca impreza może troszkę kosztować.

 Tuk tuk impreza
Przechodząc do imprez - Patong właśnie z nich słynie.  Najpopularniejszą imprezową ulicą jest Bangla Road. Tutaj możesz zaspokoić wszystkie swoje potrzeby: od napicia się piwa, imprezy, czy fantazje seksualne.  Nie można nie wspomnieć o najczęściej oferowanej na tej ulicy atrakcji czyli Ping Pong Show. Oczywiście nie chodzi tutaj o pokaz gry w ping ponga.  Roznegliżowane kobiety starają się przebić balony znajdujące się przed panami.  Co ciekawe show oferowane jest również paniom (ja co chwilę jestem zatrzymywana i zachęcana do obejrzenia show). Na pytanie,  dlaczego zapraszają kobiety odpowiadają 'just for fun'. Ale wiadomo, że chodzi o wyciągnięcie od turystów kasy.  A tutaj  znajdziecie krótkie video z Bangla Road.

Wejście na Bangla Road

Zdawać by się mogło,  że w Patong można wszystko.  I tu Was zaskoczę, bo jeżeli chodzi o kupno i sprzedaż narkotyków to kary są tu nadzwyczaj wysokie.  Nawet za sprzedaż marihuany mogą grozić wieloletnie odsiadki, dożywocie, a za mocniejsze narkotyki śmierć.
Bangla i z tym sobie radzi umieszczając na menu swoich restauracji charakterystyczne listkowane tło na znak,  ze u nich można marihuanę dostać. No cóż jak twierdzą 'no risk no fun'.

Nasz hotel oddalony jest całe szczęście kilka kilometrow od Bangla,  dzięki czemu kiedy chcemy mamy święty spokój i cichą plażę.

Niestety nie uświadczymy tutaj tych cudownych różnorodnych straganów z jedzeniem,  które w Bangkoku kosztowaly czasami 25bht (2,5 pln) za posiłek dla osoby.  W Patong pełno jest restautacji,  gdzie koszty posiłku to 200-300bht.
W Patong pełno jest dobrych i drogich restauracji, jednak czy o siedzenie w restauracjach chodzi bedąc w Azji?
Po smacznym i tanim ulicznym jedzeniu w Bangkoku ciężko było sie nam przestawić na takie ceny.  Długo szukaliśmy zanim znaleźliśmy Loma Market czyli specjalne miejsce pod chmurką z Tajską kuchnia dla turystów,  ktorej ceny wahają się od 20-250 bht więc na spokojnie można zjesc coś w okolicach stówki.  Jest tu czysto i smacznie. Dodatkowo dzięki porozwieszanym swiatełkom i lampionom bardzo klimatycznie.

Loma Market - tutaj znajdziecie dobre jedzenie w rozsądnej cenie.

Panuje tu fajny klimat

Można się tu napić dobrych trunków;)
Takie jest wlasnie te nasze Patong. Pełne sprzeczności - mekka imprez i oaza spokoju w jednym:)
A już wkrótce relacja z Phi Phi, chyba najlepszego na razie miejsca, w którym byliśmy.

Piona!

/zdjęcia niestety przesłałam z telefonu komórkowego i są gorszej jakości. Nie mam na razie tu na miejscu możliwości zgrania zdjęć z aparatu. Nadrobię przy następnych wpisach/
Share:

0 komentarze:

Prześlij komentarz