niedziela, 3 stycznia 2016

Przystępne narty w Villach

Tłok, muldy, miliardy wydane na zjazdy - to właśnie z tym kojarzyły mi się zawsze narty w Polsce. No cóż... biednej studentki nie stać było na narty w Alpach czy Dolomitach. Nic bardziej mylnego!

Wiele osób uważa, że narty za granicą muszą być drogie. Dodatkowo jak tam dojechać? Możliwe, że nie macie samochodów przystosowanych do wyprawy w góry lub podobnie jak ja w ogóle nie macie samochodów :) Pewnego roku powiedziałam sobie "koniec tego! W tym roku na narty do Austrii!"

  • Ilość osób: 6
  • Długość pobytu: 5 dni (3 dni aktywnej jazdy na nartach)
  • Koszt: 1 086 zł za osobę (dojazd, nocleg, zjazdy)

Zaczęłam wertować blogi i oferty w internecie. Samolot odpadał. Nie mogłam znaleźć oferty na samolot, która obejmowałaby dużą ilość bagażu wliczonego w cenę na kurtki, spodnie i swetry oraz taką, która obejmowałaby sprzęt.

W końcu się udało! :) znalazłam świetne połączenie Warszawa - Villach! Pociągiem! :)
Niestety jeszcze kiedyś był to pociąg bezpośredni relacji właśnie Warszawa- Villach. Teraz niestety trzeba przesiąść się w Wiedniu, ale i tak jest to fajna opcja na zimowe szaleństwo w rozsądnej cenie:)

Bilety kupiliśmy w 60 dniowej przedsprzedaży na Dworcu Centralnym w Warszawie w biurze PKP Intercity. Rok temu niestety zmieniły się zasady (na połączenie z przesiadką w Wiedniu) i w Warszawie opłacało się kupić bilety tylko na trasę Warszawa - Wiedeń, Wiedeń-Warszawa. Zapłaciliśmy za nie 245 zł od osoby. Bilety na trasie Wiedeń-Villach-Wiedeń kupiliśmy za 191zł na stronie austryjackiego "PKP"

Łączny koszt za dojazd wyszedł nas 436 zł osoba.
A pociąg wyglądał baaardzo przyzwoicie.  Zresztą mogliśmy na spokojnie sobie spać, jeść, grać a także łyknąć coś mocniejszego i nikt nie był na straconej pozycji :)
Już słyszę głosy z Waszej strony, że bardziej opłaca się samochodami  itp. Tak jak napisałam powyżej jest to opcja dla osób które nie mają samochodów. Zresztą... przy 6 osobach trzeba by było dwa samochody, dwa razy autostrady plus benzynę. Także też trochę by wyszło. Dodatkowo ja po prostu nienawidzę podróżować samochodami więc jest jak jest :)

A jak z zakwaterowaniem?

Ponieważ było nas aż 6 osób, a chcieliśmy być wszyscy razem, z zakwaterowaniem też nie było łatwo. Na airbnb.pl tym razem nie mogłam znaleźć dobrych ofert. Po raz pierwszy skorzystałam z serwisu tiscover.com i udało sie znaleźć lokum poniżej.

Jedna z trzech sypialni w naszym mieszkanku




O ile do portalu nie miałam za bardzo zaufania - nie podobał mi się interfejs, sposób komunikowania i płatności, to lokalizacja na miejscu okazała się bardzo przyzwoita. Do dyspozycji mieliśmy trzy sypialnie kuchnię i łazienkę oraz miejsce na sprzęt. Zdecydowanie polecam Haus Iskric. Bardzo sympatyczni ludzie, dodatkowo przyjechali po nas dwoma samochodami na dworzec. Problem jaki się niestety pojawił to bariera językowa (oni ni huhu po angielsku a ja ni huhu po niemiecku). Ale daliśmy radę na migi :)
Łączny koszt za 4 noce to 150 zł za osobę.

Można oczywiście poszukać noclegów na airbnb.pl - jeżeli jedziecie mniejszą grupą np. 4 osób (rok wcześniej udało się nam znaleźć super nocleg za 30 pln/os/noc, ale to właśnie przy 4  osobach. Przy 6 osobach musieliśmy szukać już na innych portalach.

 Mamy już dojazd, mamy noclegi. Czego brakuje? Zjazdów! :)

Ale zanim do tego dojdę, najpierw o samym Villach.
Villach to mała mieścinka na granicy Włoch, Austrii i Słowenii. Miasteczko maleńkie - ma parę pubów, restauracji, gdzie można popróbować lokalnej kuchni, jednak za wiele atrakcji tam nie ma... Kto jednak szukałby atrakcji poza stokiem narciarskim, kiedy podczas dnia człowiek wyszaleje się tak, że jedyne na co ma ochotę to sen :)

Lodowisko w Villach


My wieczorami wychodziliśmy sobie na krótkie spacerki wpadaliśmy na regionalnego Villacher'a i wracaliśmy do domu i tyle nam wystarczało.

Stoki  -żadnych tłoków - czysta frajda z jazdy

Na nartach jeżdżę od parunastu lat. Lubię sobie troszkę poszaleć, ale bez przesady. Villach to pierwsze miejsce poza Polską do którego udałam się na narty. Kompleks narciarski Gerlitzen to kompleks, moim zdaniem, dla każdego - i dla rodzin z dziećmi, i dla wesołej ekipy chcącej sobie pośmigać (na jednym ze szlaków umieszczono pomiar prędkości zjazdu co sprawiło nam wielką frajdę). Stoki o różnym poziomie trudności.


Jeden ze stoków Gerlitzen
Widok ze szczytu Gerlitzen

Dodatkowym plusem jest to, że na stok dowożą darmowe busy, których przystanki są porozstawiane nie tylko po Villach, ale także okolicznych miejscowościach, co pozwala na zaoszczędzenie dodatkowej gotówki.

A jak ceny? Nas obejmowały jeszcze studenckie zniżki. Na dzień dzisiejszy 3 dniowy skipass kosztuje 124 EUR czyli około 500 zł. Może się zdawać, że w porównaniu np. z naszą Polską Białką Tatrzańską jest to drogo (obecnie na Kotelnicy trzydniowy karnet to 250 PLN). Jednak komfort jazdy o niebo lepszy - świetnie przygotowane stoki, dłuższy czas jazdy i przede wszystkim MAŁE KOLEJKI LUB ICH BRAK.
Dzięki temu jesteśmy w stanie zjechać dwa lub trzy razy więcej nic w Polsce (no mnie coś strzełało jak musiałam na wjazd wyciągiem na górę w Białce czekać 45 minut - tutaj czeka się co najwyżej 5 min i to w "gorących godzinach")

A co z jedzeniem? 

Jedzonko zabraliśmy z Polski, żeby było taniej. Robiliśmy sobie proste dania makarony z sosem, ryż po chińsku. Na naszej kwaterze mieliśmy warunki żeby gotować... więc gotowaliśmy :) Oczywiście jeżeli ktoś chce się stołować na stoku to musi się liczyć z większymi kosztami. My chcieliśmy po taniości więc na stoku jedliśmy sporadycznie.


No to chyba tyle Wam chciałam przekazać. Gdybym czegoś tutaj nie zawarła, a mielibyście pytania to piszcie z chęcią pomogę :)

Piąteczka:)!




Share:

0 komentarze:

Prześlij komentarz