czwartek, 23 czerwca 2022

Nicea - miasto dla bogaczy czy rodzin z dziećmi?

Drogo, drogo, drogo! 
Kiedy opowiadałam o tym, że po raz drugi podejmujemy próbę objazdówki po Lazurowym Wybrzeżu (pierwsza nieudana z powodu wybuchu Covid- 19), często słyszałam "uuu na bogato, Wy to macie hajs". Coś w tym jest :D Muszę przyznać, że Lazurowe Wybrzeże do tanich nie należy. Ale jak to my, staramy się zawsze zorganizować podróż najniższym kosztem. 
W dzisiejszym wpisie skupię się tylko na Nicei, na resztę perełek Lazurowego Wybrzeża przyjdzie jeszcze pora. Zapraszam więc w podróż do tego pięknego miejsca. Opowiem trochę o tym co zobaczyć, czy warto jechać z dzieckiem i jak to wygląda cenowo. 



Nicea z dzieckiem - czy to dobry pomysł?

Dobry! A nawet powiem, że wspaniały! Dla nas było to dodatkowe wyzwanie, bo o ile w Portugalii nasz Jasiek dzielnie chodził o własnych nogach, to jednak w razie kryzysu w pobliżu zawsze był wózek. Tym razem wózka nie wzięliśmy. A to dlatego, że od kiedy Jasiek skończył 1,5 roku w wózku po prostu nie chce jeździć. Zbuntował się przede wszystkim Kamil, który oświadczył, że on na darmo wózka taki kawał nie będzie wiózł, a później go bez sensu pchał. Ja przyjęłam to trochę z przerażeniem, ale za to postanowiłam skupić się głównie na atrakcjach dla naszego małego podróżnika, żeby rzeczywiście chciał chodzić.

Zwiedzanie Nicei rozpoczęliśmy od centrum miasta, czyli dzielnicy Le Carre d'Or. Szliśmy przed siebie dosyć przyjemnymi uliczkami (z dosyć drogimi restauracjami) w kierunku centralnego miejsca spotkań w Nicei, czyli Placu Massena. Sam plac jest dosyć ciekawy. Otaczają go szykowne kamieniczki, a w centralnym punkcie, na wysokich kolumnach, "siedzą" postaci symbolizujące 7 kontynentów (konstrukcja nazywa się "Rozmowy w Nicei"), wieczorem mieniące się różnymi kolorami. Na północ od placu ciągnie się główna ulica handlowa Nicei Avenue Jean Medicin.




My jednak ruszyliśmy w drugą stronę, bo zaraz obok placu rozpoczyna się prawdziwy raj dla dzieci, ale też i dorosłych. Mam na myśli Promenadę Paillon - bardzo miły park z fontannami i olbrzymim placem zabaw dla dzieci. Naprawdę jest on ukojeniem podczas wysokich temperatur, a i klimat parku zachęca do odpoczęcia na kocyku i zjedzenia francuskich przysmaków. Nieopodal jest kilka patiserrie, gdzie można zakupić francuskie rogaliki, Tropezziene i inne specjały. W ten sposób można zaoszczędzić parę Euro na śniadaniu.








Kiedy dzieciaki już się wybawią można przejść dokładnie na drugą stronę ulicy i zwiedzić Starówkę. Starówka, jak to wszystkie starówki -  dla mnie zawsze warte odwiedzenia i wszystkie piękne! Tutaj też paradoksalnie znajdujemy dosyć tanie miejsce na obiad (Pizzeria na Placu Rossetti), a także na tym samym placu przepyszne lody (znana z 100 smaków lodziarnia Fenocchio). Ja spróbowałam lawendowych i muszę przyznać, że mimo, iż za lodami nie przepadam, zrobiły na mnie wrażenie. Na Starówce jest oczywiście o wiele więcej do zobaczenia i zrobienia np. odwiedzenie Katedry św. Reparaty, czy przejście uliczkami na plac Saleya, gdzie można spróbować lokalnego jedzenia np. socci (placek z mąki z ciecierzycy). 








Dla tych co mają jeszcze siłę, zdecydowanie polecam wejście na Wzgórze Zamkowe. Nasz dwu i pół latek dał radę, kobieta ciężarna z bliźniakami też :D więc i wam na pewno się uda . Wchodzi się około pół h, zamku co prawda nie ma, ale widoki są naprawdę imponujące. Dla naszego Jaśka samo podejście również było atrakcyjne, niemalże wbiegł pod górę, bawiąc się w mijanych po drodze wodospadach, chodząc po krawężnikach i ciekawych płytkach, czy obserwując dźwig (bo właśnie trwały prace remontowe jednej strony wzgórza). Był tylko jeden problem: zaraz jak weszliśmy na górę mój mąż podjął decyzję: schodzimy, jestem głodny ;D Także mało było czasu na prawdziwe nacieszenie się widokami, no ale rodzinne podróże to też kompromisy. 





Z miejsc, które powinno się odwiedzić w Nicei, a o którym na pewno słyszeliście to jeszcze słynna Promenada Anglików. Idealna na wieczorne spacery, czy jazdę na rowerze. Promenada liczy 7 km, leży przy samej plaży (niestety kamienistej, ale też bardzo przyjemnej), a wzdłuż niej ciągną się liczne hotele i restauracje (nietanie). Przy Promenadzie Anglików znajduje się również Park Alberta 1, który na pewno zachwyci Wasze dzieci ze względu na dwupiętrową starą karuzelę, grającą stare francuskie przeboje ( 3 jazdy - 5 EUR).





A co z cenami?

O tym, że warto odwiedzić Niceę już pisałam. To teraz czas na podsumowanie wydatków oraz rady jak to zrobić najniższym kosztem. 
Jeżeli chodzi o noclegi, to zdecydowanie polecam airbnb. Niestety trzeba liczyć ok. 200 - 300 złotych za apartament za noc (co obecnie jest w sumie porównywalne z Bałtykiem), ale mamy do dyspozycji kuchnię, gdzie można przygotowywać śniadania i kolację. 
Dodatkowo, Nicea ma świetnie rozbudowaną komunikację miejską. Odkąd urodził się Jasiek decydowaliśmy się zwykle na wynajem samochodu lub Ubera. Tym razem w Nicei poruszaliśmy się komunikacją miejską lub o własnych nogach. Bilet na 10 przejazdów to 10 EUR. Przejazdy te obejmują też dojazd tramwajem z i na lotnisko, co w porównaniu do Ubera (w jedną stronę na lotnisko 20-25 EUR) wyniosło nas bardzo tanio (komunikacją w jedną stronę 2 EUR za dwie osoby, bo Jasiek jeździł jeszcze za darmo).
Średnie ceny posiłków w restauracji to 10-20 EUR w zależności co się zamawia. 
Pizze to koszt 10-12 EUR, makarony 12-15 EUR, a już bardziej wypasione dania powyżej 15 EUR. 


Także jeśli się dobrze pokombinuje, to przedłużony weekend w Nicei wyjdzie podobnie jak weekend nad Bałtykiem, albo nawet ciut taniej. Mnie Nicea zachwyciła, ale po 4 dniach musieliśmy ją opuścić i ruszyć w dalszą trasę po Lazurowym Wybrzeżu. Następne destynacje już niebawem!


Jeżeli wpis okazał się przydatny, albo po prostu Ci się spodobał, nie wahaj się i zostaw like'a na FB/followuj na Insta/ skomentuj poniżej. Twoja reakcja na to co robię bardzo mnie ucieszy :) Dziękuję!

https://www.facebook.com/Korpopirania-blog-499040603590564/https://www.instagram.com/korpopirania_blog/

Share:

wtorek, 8 marca 2022

Portugalia z dzieckiem: czy da się zwiedzić Lizbonę z maluchem?

Do  Lizbony miałam kilka podejść: plany, rozmowy, nawet kupione bilety. Niestety sporo musiałam poczekać zanim dotarłam do stolicy Portugalii. Plany się rozwiały, rozmowy przycichły, a bilety przepadły. Jednak nieustannie wszyscy powtarzali mi jedno: tam jest przepięknie. 


Kiedy podjęliśmy decyzję, że w te wakacje ruszamy do Portugalii, wszyscy pukali się w głowę słysząc nasze plany o odwiedzeniu Lizbony z 21 miesięcznym dzieckiem. Lizbona jest bowiem położona na 7 wzgórzach, a ulice ciagle biegną to w górę, to w dół.
Napisałam nawet do przewodników i blogerów: infolizbona.pl i to oni powiedzieli: "Dacie radę!". No więc ruszyliśmy. I co się okazało? Czy rodzice, którzy nie ćwiczyli zbytnio bicepsów na siłowni, z wózkiem i dzieckiem, które nie może usiedzieć w wózku, ale też nie przebiega codziennie maratonów  dadzą radę? My nie zamierzaliśmy rezygnować z żadnej zaplanowanej dzielnicy Lizbony. Postaram się Wam jak najlepiej opisać, gdzie zajrzeć, co odpuścić, żeby wycisnąć jak najwięcej z tego pięknego miejsca. 

Jeśli chcecie zobaczyć nasze wspomnienia z Lizbony, wpadajcie na  YouTube.



Alfama i Graca - jest stromo, ale nie wolno Wam ominąć (nawet z wózkiem)

Alfama to najstarsza dzielnica Lizbony. Słynie z niezapomnianego klimatu, czarujących kamienic i...stromych ulic. My, ze względu na przyspieszony lot musieliśmy na szybko znaleźć dodatkowe zakwaterowanie. Wypadło na Alfamę. I to był strzał w 10! To prawda, jest tu stromo. Trzeba się namęczyć i napocić, żeby wepchnąć wózek chociażby na punkt widokowy Graca, ale dzięki temu, że tu mieszkaliśmy, mogliśmy w każdej chwili wrócić do mieszkania i odpocząć. Chociaż tak naprawdę nie było takiej konieczności, bo kiedy wdrapaliśmy się na wspomniany Miradouro da Graca, to odpoczywaliśmy w kafejkach, restauracyjkach i innych klimatycznych miejscach, których w Alfamie jest naprawdę sporo. Kiedy dotrzecie już na Graca to możecie odetchnąć, teraz będziecie już w większości schodzić w dół i oglądać najpopularniejsze "punkty" Lizbony, a więc Miradouro de Santa Luzia, Katedrę Se, Portas do Sol, Kościół św. Antoniego. Jeżeli jednak nie planujecie tak jak my mieszkać w Alfamie najlepiej wsiąść do tramwaju 28, podjechać na Graca i schodzić w dół.
 
Zachód słońca na Miradouro de Senhora do Monte

Śniadanie z widokiem na Alfamę

Kolorowe Azulejos zaciekawiły Jasia


Pranie - typowy widok na Alfamie

Bairro Alto- artystyczna i barwna dzielnica do zobaczenia dniem i posmakowania nocą 

Kolejna dzielnica z niezwykłym klimatem. Trochę mniej stroma niż Alfama, a z podobną zabudową: stare kamienice, knajpy, jeszcze więcej restauracji. Kolejna, w której mieszkaliśmy i którą pokochaliśmy od początku. Jest to mniej "rodzinna" dzielnica ze względu na liczne puby, bary i imprezy. Podczas naszego pobytu nie było dużo turystów, a i imprezy nam za bardzo nie przeszkadzają. Tym, co wolą jednak ciszę nocą polecam zatrzymanie się w innym miejscu i odwiedzenie Bairro Alto za dnia. Podobnie jak w Alfamie najlepiej zabłądzić tu w labiryncie uliczek, przysiąść  na ławeczce na Miradouro de Sao Pedro de Alcantara z przepięknym widokiem na Alfamę, czy na kieliszeczek winka na jednym z najpiękniejszych skwerów Lizbony Largo do Como, które co prawda leży już w dzielnicy Chiado, ale tak naprawdę jest tylko kilka kroczków od Bairro Alto.

Flagi i girlandy są co krok w Bairro Alto
Bairro Alto i my


Kiedy dziecko śpi, trzeba do Bairro Alto dołączyć w inny sposób ;)

Miradouro de São Pedro - przepiękny widok Centrum, Alfamę i Zamek



Za 8 Euro można kupić Lunch Dnia, w który wchodzi zupa, drugie danie, deser, wino i kawa


Wino na Largo do Como

Mój ulubiony plac Largo do Como

Belem - pyszna i płaska dzielnica

No tutaj to już raczej nikt nie powinien mieć problemu :). Dzielnica bardzo łatwa do zwiedzania, nawet z brzdącem przy nodze czy w wózku. Łatwo tu dotrzeć z centrum Lizbony tramwajem nr 15 z Placu da Figueira.  Nie ma tu ostrych wzniesień, a jest sporo do zobaczenia i posmakowania. To tu znajdują się jedne z najpopularniejszych zabytków Lizbony: Pomnik Odkrywców, Torre de Belem czy Klasztor Hieronimitów. Dobrze na zwiedzanie tej dzielnicy poświęcić jeden dzień, żeby na spokojnie sobie wszystko zobaczyć. No i oczywiście posmakować najpopularniejszych portugalskich babeczek, czyli Pasteis de Belem, produkowanych według tajemnej receptury Hieronimitów i... nieziemsko pysznych. Samą kawiarnię poznacie po niebieskim baldachimie i długich kolejkach. Polecam pojawić się wcześnie rano i usiąść w środku. W ten sposób uda się uniknąć stania w kolejce:)


Klasztor Hieronimitów
Najbardziej znana kafejka serwująca Pasteis de Belem



Torre de Belem


Baixa - dla miłośników zakupów, leniuszków, wielbicieli popołudniowych spacerów

Dla tych, co nie za bardzo lubią się męczyć i wspinać z wózkiem do najbardziej stromych dzielnic polecam dzielnicę Baixa, która jest centrum handlowym i turystycznym Lizbony. Znaleźć tu można drogie i tańsze sklepy, restauracje, czy pamiątki. Co nie oznacza, że nie polubiłam tej dzielnicy. Zdecydowanie polecam słynną Rua Augusta, Praca de Comercio znajdujący się na brzegu rzeki Tag, czy Windę Santa Justa, która jest jedną z najstarszych wind w Lizbonie i łączy ze sobą dzienice Baixę i Chiado (jest jedynym pionowym windą miejską - pozostałe bardziej przypominają tramwaje niż windy). 

Praca de Comercio

Winda Santa Justa

Plac Piotra VII i przepiękne filetowe dżakarandy






Różowa ulica

Coś jeszcze?

Oczywiście do zobaczenia jest znacznie więcej! Jeśli tylko starczy Wam czasu i sił polecam Avenida da Liberdade razem z parkiem Edwarda VII (fajne miejsce z placem zabaw dla dzieci), Estrela z Parkiem Gwiazd czy Martim Moniz. 


Jeżeli wpis okazał się przydatny, albo po prostu Ci się spodobał, nie wahaj się i zostaw like'a na FB/followuj na Insta/ skomentuj poniżej. Twoja reakcja na to co robię bardzo mnie ucieszy :) Dziękuję!

https://www.facebook.com/Korpopirania-blog-499040603590564/https://www.instagram.com/korpopirania_blog/


Share: